O dzielnym pogromcy wywern

<p>Myszy w zborzu, drewnojady w stropie a wywerny za płotem. Na każdego szkodnika znajdzie się sposób.</p>

– Wywern?

– A jakże. Nie powiecie mi, że nic wam o tym nie wiadomo. Toż to w tych okolicach właśnie. Chłop wzruszył ramionami.

– Ale gdzie by tam, żeby on pod wieś podchodził? Nawet jak jest, to głęboko w lesie.

– O tak, teraz to głęboko w lesie. Ale niech tu bestia osiądzie, zrobi się pewniejsza i patrzeć jak zacznie krowy zagryzać. A potem psy, kozy i o. – Skinął na kobietę z dzieckiem. – Ją byś puścił do lasu? A jak ci maluch podrośnie? Bo i ludzie w końcu zaczną znikać.

– Z całym szacunkiem, panie, ale mówimy o wywernie, tak? Toż to nie smok. Bardziej skrzydlata świnia.

Gość wybuchnął gwałtownym śmiechem.

– Świnia? To niezłe tu musicie mieć świnie. Chętnie je za dnia obejrzę, jeśli wolno.

Czytaj dalej