Danse macabre
<p>Każdy chciałby dla swojego dziecka wszystkiego, co najlepsze. Czy jednak "najlepsze" ma jakieś granice, których nie powinno się przekraczać? </p>
Platforma drgnęła i ruszyli do przodu wąskim korytarzem. Światła przed nimi zaczęły zapalać się jedno po drugim i wreszcie mogli dostrzec duże okrągłe drzwi przypominające wejście do śluzy. Kiedy podjechali bliżej, rozsunęły się z sykiem, a matka aż westchnęła z wrażenia na widok tego, co ukazało się ich oczom. Ojciec nie wydał z siebie żadnego dźwięku, ale odruchowo złapał żonę za rękę i uścisnął mocno.
Na stalowej szynie, unoszącej się kilkanaście metrów nad ziemią, wjechali do głównej i w zasadzie jedynej hali najnowocześniejszej szkoły w kraju.
„Koniec z ciasnymi salami. Dosyć więziennych dzwonków i przeciążonych plecaków. Nigdy więcej zatłoczonych korytarzy i niechcianych spóźnień” – przypomniała sobie hasła z ulotki, którą przeglądali wcześniej w domu.
Nie tego się jednak spodziewała