Podsumowanie roku 2025 – Planeta Czytelnika i Szepty Mokoszy
· Recenzje
<p>Przegląd opowiadań ze zbiorów wydawnictwa Planeta Czytelnika oraz antologii "Szepty Mokoszy"</p>
W tym roku wydawnictwo Planeta Czytelnika wydało aż cztery antologie opowiadań, z czego dwie udało mi się przeczytać. Są to „Martwce" i „Lazaret". „Sagasenna" czeka w kolejce a niespodziewanie wydany kolejny bizarryczny tom, czyli „Tomatoza", mam nadzieję, że również trafi w moje ręce, żeby móc się z nim zapoznać.
Osobiście nadal z wyczekiwaniem śledzę losy „Kipieli", w której ma się ukazać mój tekst, ale co się odwlecze, to nie uciecze. Skupmy się w takim razie na tym, co wyszło do tej pory, a w dalszej części wpisu przybliżę jeszcze pozycję wydawnictwa Mięta – „Szepty Mokoszy".
Ale po kolei:
„Martwce"
Tom zapowiadał się ciekawie. Jak zwykle na wstępie Planeta Czytelnika rozpieszcza oprawą graficzną i ilustracjami. Motyw wampiryczny wiecznie żywy jak i same wampiry. Zdawałoby się, że napisano o nich już wszystko, a jednak temat jest wałkowany od tysiącleci i nadal nie mamy go dosyć.
Nie ujmując autorom, którzy stworzyli moc dobrych opowiadań, mam poczucie, że tym razem temat był zanadto ograniczony. Wiele tekstów zdaje się opowiadać tę samą lub bardzo podobne do siebie historie. Chcę jednak jeszcze raz podkreślić, że mało jest w tym tomie tekstów słabych. Większość z nich jest bardzo solidna, tylko niestety giną w tłumie. Te, które jednak chcę wyróżnić to:
„Amerykański sen" R. Łoboda – Zwracam uwagę na ten tekst nie tylko dlatego, że było to coś, co wreszcie wyciągnęło nas z ciemnej wsi uciśnionej przez wampiry. Było to opowiadanie mroczne i tragiczne. Za pomocą motywu wampirycznego opowiadało o niezrozumieniu, strachu przed innością i ostatecznie o zasłużonej zemście. Bardzo udany tekst i tyle.
„Zapiski kruka" M. Dudek – Cóż, kruki są ponoć ostatnio w modzie. To opowiadanie przyciągnęło mnie sprawnym wpleceniem w tekst mało znanych faktów historycznych. Autor potrafił przelać na papier ciekawe informacje, nie zalewając przy tym czytelnika męczącymi infodumpami. Tekst uznaję za bardzo udany.
„Lazaret"
Ta antologia to już zupełnie inna para kaloszy. Planeta Czytelnika wcisnęła nam w ręce szerokie spektrum szaleństw i chorób psychicznych i chwała im za to. Temat ściągnął oczywiście i motywy bizarro i weird. Tutaj jednak już różnorodność tekstów była ogromna. A zatem zajrzyjmy do tego, co najlepsze:
„Jedyna żywa istota" A. Knap – Jeśli wydawało wam się, że wiecie co nieco o dzieciach kwiatach, to Aleksandra udowadnia nam, że nie mieliście o nich dotąd żadnego pojęcia. To opowiadanie było niezwykłą podróżą w trudny związek i macierzyństwo jakiego by się nikt nie spodziewał. Tekst jest poruszający, dojrzały i zdecydowanie wart zauważenia.
„Zew" M. Kaszyński – „Zew" jest klasycznym tekstem mieszającym rzeczywistość z majakami głównego bohatera. Dobrze napisany tekst trzymający się sprawdzonych konwencji.
„Podpowiedź" A. Kubala – To opowiadanie stoi klimatem. Bardzo udanie gra poczuciem beznadziei, głodu, chłodu i ponurości.
„Zaraza w Sheffield" A. W. Bukowski – „Zaraza…" łączy w sobie wiele klasycznych wątków. Mamy postapo, nutę dystopii, ale też intrygi i akcję. Tekst jest bogaty i wciągający.
„Szepty Mokoszy"
Jeśli ktoś mówi, że wydania Planety Czytelnika są ładne graficznie, to wydawnictwo Mięta zakasuje rękawy i prosi o przytrzymanie im kubeczka z parującym naparem. Trudno tę antologię przeoczyć, bo niezwykle przyciąga wzrok. Malowane brzegi doskonale komponują się z okładką.
Co się tyczy samych tekstów, to chyba zabrakło mi jasnej informacji, o czym ten zbiór będzie. O miłości, to jasne. Jednak miłość w tym zbiorze była często elementem bardziej fizycznym i erotycznym niż głębokim uczuciem. Najciekawsze spośród nich to:
„Czarny pies" W. Chmielarz – Tak, lubię psy. Ten też przypadł mi do gustu. Dobrze zbudowany tekst, któremu w zasadzie niewiele można zarzucić. Ciekawie zarysowane postaci, zgrabna klamra spinająca całość w zwarty twór literacki.
„Pomiędzy" K. Żuk-Wieczorkiewicz – Pomijając fakt, że być może lepiej by było, gdyby ten tekst skończył się gdzieś pomiędzy kolejnymi rozdziałami, to była to dość ciekawa podróż po górach. Sam pomysł i sprawa, w którą wplątała się główna bohaterka, jak również zakończenie dają jednak wystarczająco dużo satysfakcji.