Podsumowanie roku 2025 – nowości w polskiej fantastyce

· Recenzje

<p>Przegląd nowości wydawniczych polskiej fantastyki. Trochę tego było! </p>

Ten rok był dla mnie dość niezwykły pod względem czytelniczym. Chyba nigdy w ciągu dwunastu miesięcy nie udało mi się przeczytać aż tylu książek (zdecydowanie więcej niż jedna na tydzień). Wśród nich było aż siedem nowości polskiej fantastyki. A oto one wraz z moją krótką opinią (w kolejności czytania):

20:32 – M. Mortka

Uwielbiam twórczość Marcina Mortki i ubolewam nad tym, jak mało się o nim mówi w fandomie polskiej fantastyki. Tworzy bardzo dużo, pisze lekko, czyta się go z ogromną przyjemnością.

„20:23" to jednak opowieść, która mnie nieco zaskoczyła w przypadku tego autora. Groza i horror dotąd mi się z nim nie kojarzyły. Jeśli jednak ktoś ma ochotę na nutę mrocznej inwazji obcych, to ta książka świetnie się sprawdzi. Początek mocno trzyma w napięciu, tajemnice i problemy tylko się namnażają, a bohaterowie co i rusz stają przed kłopotliwymi wyborami.

Głodny Świat – M. Rusnak

Bardzo gorąco pragnę uwielbiać tę książkę ponad miarę. No ale nie mogę… Niezwykle urzekł mnie cały wątek Olivera i Alesa. Jest poruszający, chwytający za serce i niezwykle wciągający. Niestety, jak tylko się w nim zdążymy zanurzyć, pojawia się nowa historia, mianowicie opowieść o dwóch dalekowschodnich wojownikach, która jest już… zupełnie inną opowieścią i w moim odczuciu powinna być opowiedziana w zupełnie innej książce.

Krzywda – P. Rzewuski

Dla kontrastu z „Głodnym światem" pojawiła się na mojej drodze czytelniczej „Krzywda", która również wydaje się być jedynie zbiorem luźnych opowiadań, ale w zasadzie tylko się wydaje. Autor wciąga nas w wiek siedemnasty i zepsutą szlachtę i prowadzi nas przez cały kraj za głównym bohaterem w poszukiwaniu zemsty, czarnej magii i… samego siebie. Z dużą przyjemnością mi się to czytało. Książka ma wyjątkowy klimat, jest bardzo dobrze napisana, a autor sprawnie rozwiązuje wszystkie wątki, za które się zabrał.

System pozorów – B. Uznańska-Loch

Barbara wciąga nas swoim debiutem na głębokie wody podboju kosmosu i kolonizacji obcych planet, a do tego plącze bohaterów w sieć politycznej gmatwaniny. Intryga goni intrygę, historia obfituje w bardzo różnorodne postaci, a czas i surowce są ograniczone. Dobrze napisany s-f.

Agla; Abraxas – R. Rak

Ostatni tom serii o Sofii. Jest dość… chaotyczny. Mam poczucie, że wyrysowanie tutaj prostej linii fabularnej byłoby wyzwaniem. Nie przeczę, że czuć wyraźnie, iż autor się w tej całej plątaninie wątków i bohaterów świetnie odnajdywał. Co się bowiem tyczy świata wykreowanego przez Radka, to budzi on mój wszechstronny zachwyt. Uwielbiam każdy jeden element światotworzenia, który został tu wykorzystany.

Bóg Jeden Zero – M. Kłodawski

Czytając tę książkę niejednokrotnie przeszło mi przez myśl, że może jednak jest to podręcznik do filozofii, a nie s-f. Wątków filozoficzno-teologicznych jest tam naprawdę dużo i czuć wyraźnie, że autor, pełen rozmaitych przemyśleń próbował znaleźć dla nich ujście. Jest to powieść dużo głębsza, niż mogłoby się wydawać.

Piąta Skóra Nigumy – A. Bednarska

Muszę zaznaczyć na wstępie, że bardzo lubię twórczość Aleksandry i z ogromną chęcią sięgam po jej opowiadania. W „Piątej skórze…" czuć, że autorka dobrze odnajduje się w klimatach orientu. Sama postać głównej bohaterki jest niezwykle intrygująca i bardzo mroczna. Podobało mi się cofanie się na przestrzeni powieści w jej przeszłość i odkrywanie jej historii kawałek po kawałku.

Na koniec ciekawostka lovecraftiańska: w dwóch z powyżej wymienionych powieści pojawił się rzucany przez bohaterów czar o tej samej treści – tekeli-li, tekeli-li.