Podsumowanie roku 2024 – Planeta Czytelnika i "Harde Bestie"

· Recenzje

<p>Przegląd tekstów ze zbiorów wydawnictwa Planeta Czytelnika oraz antologii "Harde Bestie"</p>

Zacznę od antologii Planety Czytelnika. W tym roku wyszły dwie: „Niedobrzysko" i „Odmęt".

Niedobrzysko", antologia bizarro, skupia w sobie wszystko co dziwne, niepokojące, niespotykane i ogólnie rzecz biorąc odstające od normy. Nie będzie to pozycja dla każdego, bo na pewno wielu czytelników nie odnajdzie się w takich pokładach absurdu. Jeśli mam komuś polecać tę antologię, to tylko miłośnikom gatunku. Niemniej są opowiadania z tego zbioru, które chętnie wyróżnię. Są to:

Mule z kolędą" H. Jarzębowski

Lubię to opowiadanie za jego ironiczny i prześmiewczy wydźwięk, bardzo sprawnie zrównoważony z toczącą się dookoła fabułą. Wywlekanie na wierzch hipokryzji i obłudy bohaterów na równi z tęsknotą i zagubieniem w świecie.

Opossum ex machina" M. Rojek

Nie ukrywam swojego zamiłowania do tematu chorób psychicznych, a jeszcze jak jest to ubrane w realizm magiczny, to niczego więcej mi nie potrzeba. No i ja strasznie lubię oposy… Zebrawszy to wszystko do kupy, mogę w tym wypadku nie być obiektywnym recenzentem, co nie zmienia faktu, że czytało mi się to dobrze.

Ostatnia kropla bitewnego złota" K. Mikołajczyk

Tekst tak pełen absurdu, że granica jego tolerancji jest dla mnie przekroczona już na pierwszych stronach. Tym samym nastawiam się już jedynie na twórczość z kategorii filmów klasy Z. A skoro tak, to już nic mnie nie dziwi i pędzę z wikingiem na gadającym rowerze przez świat, aby spotkać stwórcę. A co!

Co się tyczy antologii „Odmęt", to mam pewien problem. Większość znalezionych tam opowiadań jest całkiem w porządku, ale mało było takich, które naprawdę mnie poruszyły. Klimaty morskie bardzo lubię. Piraci, potężne podmorskie byty, sztormy, lodowe krainy… Obiecujące. A jednak całość miała niewiele naprawdę wyjątkowych pozycji. Niemniej jednak postaram się wyłuskać te najlepsze:

Zwiędłe kwiaty Chyloni" M. P. Kadlec

kwiaty…" są zdecydowanie jednym z moich ulubionych opowiadań w tym zbiorze. Proste, intrygujące, klimatyczne. Niby nie ma w tym tekście nic odkrywczego, a jednak pozwala zanurzyć się w sobie i płynąć ze słowami. W moim odczuciu bardzo udany kawałek literatury, choć nie ukrywam, że robi trochę wrażenie bycia preludium do czegoś dłuższego.

Sześć morskich śmierci z Eudory" K. Rewiuk

To opowiadanie bardzo wyróżnia się formą, a mi wyjątkowo przypadło to do gustu. Jest ono bowiem muzealnym przewodnikiem po eksponatach i historiach, które należało upamiętnić. Tym samym przenosimy się w odległe światy i od podszewki poznajemy niezwykłą opowieść o… śmierciach z Eudory. Jak z nimi walczyć? Czym grozi spotkanie z nimi? Kto odważyć się zgłębiać ich tajemnice? Cóż, wszystko jest w przewodniku! Tekst bardzo udany i wcale nie nużący, pomimo wybranej, dość trudnej formy.

Pieśń pod światem" R. Łoboda

Inuici i gniew bogów, których trzeba obłaskawić. Dostajemy w opowiadaniu podróż przez świat nieprzeznaczony dla ludzi. Jest mroźno i nieprzewidywanie, kiedy grupa śmiałków zapędza się w miejsce, z którego nie ma powrotu, aby robić rzeczy niemożliwe. Jest w tym tekście poszukiwanie sprawiedliwości i przeznaczenia, a wszystko zanurzone w legendy dalekiej północy.

Z zaciekawieniem spoglądam teraz na zapowiedzi Planety Czytelnika na rok 2025, bowiem tym razem antologii ma być znacznie więcej, a ich tematy przewodnie wydają się obiecujące. No i nie można przemilczeć faktu, że antologii Planety Czytelnika mają fantastyczną oprawę graficzną, co niezwykle uprzyjemnia czytanie.

Harde Bestie" to ostatnia antologia z 2024 roku, którą mam przyjemność opisywać. Nie ukrywam, że jest to pierwsza antologia grupy Harda Horda, która wpadła w moje ręce. Niemniej jednak mam wrażenie, że będzie też ostatnią…

Być może moje oczekiwania względem tej antologii były znacznie wyższe niż w przypadku innych zbiorów, no ale, hola! Toż to są autorki z sukcesami, grupa z renomą, jakość sama w sobie, prawda? No więc niekoniecznie.

Po przeczytaniu zbioru jeszcze bardziej skłaniam się ku twierdzeniu, że zbieranie tekstów do wydania bez żadnej selekcji to nie jest najlepszy pomysł. Nie wiem w prawdzie, czy w tym wypadku teksty były obiektywnie przez kogoś oceniane przed przyjęciem, ale mam wrażenie, że nie. Trochę tak, jakby część autorek po prostu rzuciła, co tam miała pod ręką, żeby złapać się do wydania. Przykro mi to pisać, ale naprawdę część opowiadań czytało mi się z bólem, a znowuż inne zdawały się być pisane nie do przypadkowego czytelnika, a pod konkretną grupę czytelniczą tej lub innej autorki.

No, ale dość narzekań i skupmy się na tym, co naprawdę dobrze się czytało, bo o tym lubię opowiadać najbardziej:

Hej kolęda" M. Kisiel

To było bardzo dobre opowiadanie rozpoczynające cały zbiór. Ciekawe, poruszające, budzące dużo emocji. W dodatku bestia, która się wreszcie pojawia, jest odpowiednio wyczekiwana i zasłużona. Chciałoby się więcej takich bestii w życiu, bo kto nie słyszał o ludziach, którym się one należą?

Z owczarka wystawała stopa" A. Kańtoch

Dopiero co w ostatnim wpisie wymskło mi się, że Ania na mojej liście lektur pojawiła się w tym roku po raz pierwszy i cieszę się, że również w formie opowiadań. „owczarek…" w prawdzie nie jest fantastyką, ale to bardzo dobry kryminał i zasługuje na zauważenie.

Kukułka" A. Zielińska

Ten tekst przywodzi mi na myśl niejeden krótki horror, który zdarzyło mi się obejrzeć. Być może w tym opowiadaniu więcej jest smutku i ludzkich podłości niż grozy, ale akurat od jednego do drugiego czasem jest naprawdę nieduży krok. Opowiadanie zwarte i udane.

Kikituk" M. Raduchowska

Po raz kolejny w zestawieniu z tego wpisu wracamy do klimatów północy i ludzi lodu. Tym razem jednak udało się upchnąć w to jeszcze najprawdziwsze smoki. Tekst bardzo mi się podobał, bo kto nie lubi spełnionej zemsty i zwycięstwa tego co słuszne nad tym co podłe?

Dlaczego nie ma klanu kruka" Aleksandra Janusz

Opowiadanie na wielu płaszczyznach przypomina wymienione wcześniej „Kikituk". Ono również mi się podobało, ale w zasadzie sprowadza się do tego samego, o czym była mowa wcześniej.

To tyle z mojej strony w kwestii ostatnich przeczytanych przeze mnie antologii roku 2024. Planuję w kolejnym wpisie zabrać się jeszcze za publikacje internetowe i mam nadzieję, że do końca tygodnia uda mi się zamknąć minione dwanaście miesięcy.