Podsumowanie roku 2024 – Nowa Fantastyka
· Recenzje
Dwanaście opowiadań na dwanaście numerów – przegląd najciekawszych polskich tekstów z łamów Nowej Fantastyki w 2024 roku.
Nowa Fantastyka – czasopismo z historią i tradycjami. Powieści i opowiadania fantastyczne publikuje na swoich łamach od 42 lat! 42 to oczywiście najdoskonalsza z liczb, więc z tej okazji zaglądam do wszystkich polskich opowiadań opublikowanych w mijającym roku na łamach Nowej Fantastyki. A co tam się znalazło? Kilka perełek na równi z kilkoma dużymi rozczarowaniami. Nie ukrywam, że nierówność znajdowanych tam opowiadań zdumiewa mnie już od kilku lat. Teksty naprawdę świetne przeplatają się z opowiadaniami tak męczącymi, że czasem nie mogę ich nawet skończyć. Skąd taka dysproporcja? Nie wiem. Niemniej jeśli ktoś ma ochotę z tymi najciekawszymi się zapoznać, poniżej – ponownie – przedstawiam moją listę najlepszych. Dwanaście opowiadań na dwanaście numerów.
„Bies kwantowy" M. Modrzyńska (nr 01/24)
Raczej nie gustuję w fantastyce słowiańskiej (może przez jej przesyt, a może przez to, że za dużo złych tekstów w tym klimacie zdarzyło mi się czytać), ale to opowiadanie było całkiem udane. Ponury noir z nieuniknioną śmiercią i wyrzutami sumienia w tle.
„Ogród nowego wczoraj" A. Bednarska (nr 03/24)
To opowiadanie (jak zresztą większość tekstów Aleksandry) zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie. Nieoczywistość, niedomówienia, nuta niepokoju, niespełniona miłość i o co w tym wszystkim właściwie chodzi? Być może „Ogród…" jest kolejnym tekstem, który uderzył w jakieś moje prywatne, czułe struny, ale urzekł mnie zarazem niepokojąco i intrygująco niejasnym zestawieniem wydarzeń, jak i swoim cichym tragizmem. Zapamiętam go, jako bardzo udany, choć smutny tekst.
„Pięć posklejanych pająków" M. Brzozowski (nr 04/24)
Ciekawe podejście do tematu chorób psychicznych. Jeśli to faktycznie jedno z wielu opowiadań w tym uniwersum, to koniecznie muszę sprawdzić pozostałe. Dobrze skonstruowany tekst, ciekawe postaci (choć co do niektórych mam pewne zastrzeżenia), no i pomysł, który daje całemu temu światu niesamowitą dynamikę.
„Pan nie żyje, panie Johansen" D. Kordowski (nr 04/24)
Opowiadanie przyciąga od pierwszych akapitów. No cóż, nie zawsze główny bohater umiera już na samym początku. Potem miejscami akcja rozciąga się nieco i na powrót nabiera tempa, niektóre jego elementy są bardziej inne mniej udane, ale jako całość, tekst wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Na myśl przywodził mi od pewnego momentu film „Zakochany bez pamięci", który uwielbiam, być może dlatego też to opowiadanie spodobało mi się tak bardzo. Z drugiej strony trafiło w moje ręce wiele opowiadań, które nieudolnie starały się na czymś wzorować i im to zwyczajnie nie wychodziło. Nie twierdzę, że autor faktycznie planował jakikolwiek związek z wymienionym filmem. Zauważam zwyczajnie, że pojawiają się podobne, bardzo udane zabiegi.
„Magia u kresu" A. Filimonowicz (nr 05/24)
No i znów wychodzi na to, że mam słabość do tekstów dalekich od młodzieżowych. Może jestem już starym człowiekiem, który lubi czytać o innych starych ludziach i ich problemach rodzinnych? A może po prostu spodobało mi się kolejne ciekawe podejście do tematu magii? No właśnie, bo co jeśli z magią jest jak z prawem jazdy i ludziom w pewnym wieku i z pewnymi problemami powinno się jej już zabronić? Dziękuję autorce za próbę odpowiedzenia na to: „a co, gdyby…".
„Podarek" S. Stoczek (05/24)
Tekst jest prosty, ale w swojej prostocie udany i ciekawy. Bardzo wprawnie nakreśleni bohaterowie, o których wiemy bardzo dużo już z prostych ich przedstawień. Wyraziści i czytelni. Doskonale rozumiemy skąd kolejne intrygi, skąd wzajemne niechęci i knowania. Jednocześnie nie ukrywam, że wyobrażenie sobie przedstawionego świata sprawiało mi duży kłopot. Z jednej strony opis był niezwykle wyraźny, z drugiej jednak ten świat zupełnie nie potrafił mi stanąć przed oczami. Być może jeszcze jedno czy dwa opowiadania w tym klimacie pomogłyby to sobie lepiej ułożyć w głowie?
„Na skraju deszczu" M. B. Łukasiewicz (nr 06/24)
No cóż, kolejny tekst o starych ludziach… Z tym opowiadaniem mam ten problem, że wydaje mi się, iż o dobrą ćwierć objętości można by je skrócić. Jest to jednak jedna z niewielu jego wad. Podobało mi się zawzięcie głównej bohaterki i fakt, że wreszcie doczekaliśmy się „domyślnego dżinna", a wypowiedziane życzenie zostało zinterpretowane dokładnie tak, jak wypowiadający tego chciał. Życzenie proste i złożone zarazem, które niezwykle mi się podobało. Tylko czy my faktycznie chcemy dostać to, o czym marzymy, czy chcemy jedynie marzyć?
„Ciepło jej dłoni" P. Wącławski (nr 07/24)
Kolejne pogmatwane opowiadanie, które należy sobie na spokojnie złożyć do kupy. Intrygi, knowania, niepokoje, rozboje i niepewność, skąd to wszystko się wzięło i dokąd zmierza. Ciekawe spojrzenie na zagadnienia, które wydawały się już oklepane, a do tego czarny rynek wspomnień, które można sobie aplikować jak narkotyki. Na drugiej szali siła, która wspomnienia bezpardonowo kradnie. Ciekawy tekst.
„Supły" P. Wanarska (09/24)
Opowiadanie splata w sobie losy dwójki zupełnie różnych od siebie bohaterów. A mimo to, na przekór ich odmienności, łączy ich więcej niżby oboje chcieli przyznać. Nie ukrywam, że bohaterowie tego opowiadania mnie bardzo drażnili, ale w dziwnym, dobrym tego słowa znaczeniu. Byli autentyczni w tym co robili i choć ich zachowania nie bardzo mi się podobały, to autorka przekonała mnie, że to jest dokładnie to, co te postaci w tej sytuacji miały robić. Tacy byli i takie były ich losy. Dodatkowo nie ukrywam, że trudno mi było dojść do zakończenia tego tekstu, a kilka moich założeń ostatecznie się i tak nie sprawdziło, co również było miłym zaskoczeniem. Opowiadanie z pewnością udane i bardzo ciekawe.
„Drugi człowiek" M. Kolenda (nr 08/24)
Świetne opowiadanie s-f. Ponure i przepełnione smutkiem i samotnością, a jednak niezwykle poruszające. Główny bohater nie ma wyjścia ze swojej sytuacji, nie ma nawet szansy decydowania o swoim losie. Wszystko już postanowiono i nic, co zrobi, nie zmieni ani jego sytuacji, ani biegu wydarzeń. Obserwowanie jego zmagań i śledzenie jego historii jest bardzo ciekawym doświadczeniem, w którym czasem można się przejrzeć jak w krzywym zwierciadle. Do tego bardzo udana, choć równie pesymistyczna puenta.
„Pięć z wielu śmierci Dymitra Iwanowicza" A. Bednarska (nr 08/24)
Cieszę się, że w tym roku dostaliśmy w Nowej Fantastyce aż dwa teksty Aleksandry i tym bardziej się cieszę, że udało mi się oba przeczytać. Kolejne niedopowiedzenia, sploty dziwnych zdarzeń, zderzenia nieoczywistych postaci. I jakkolwiek opowieść z początku wydaje się zwykłą spowiedzią bohatera, który za pomocą rozmaitych i niezależnych od siebie zdarzeń dotarł tu i teraz, tak w końcu przekonujemy się, że każde z tych zdarzeń to element bardzo dużej, ale zwartej układanki. Naprawdę udany tekst.
„Jevgeni Krykanov u carskich wrót" M. Głowacki (nr 11/24)
Ciekawy i dynamiczny tekst, mający w sobie klimat dawnych powieści. Udręka twórcy zmagającego się z brakiem inspiracji do pracy w połączeniu z otoczeniem, które mu w niczym nie pomaga daje ciekawą mieszankę. Czas leci, deadline się zbliża a kłód pod nogami coraz więcej, szczególnie kiedy w grę zaczynają wchodzić szelmostwa autochtonów. Podobała mi się dynamika zakończenia tekstu i to, jak zręcznie udaje się bohaterowi wywinąć z tarapatów. Zwinnie utkany klimat ponurej, opuszczonej przez Boga ruskiej wsi skapuje z każdej strony tekstu.
Wymienione przeze mnie teksty oczywiście nie są jedynymi dobrymi tekstami, które ukazały się na łamach Nowej Fantastyki w tym roku, ale były tymi, które chcę wyróżnić. Tych dwanaście opowiadań poruszyły mnie, wzruszyły, zainspirowały, dały do myślenia i zachęciły do rozmowy o nich bardziej niż inne. I oby więcej takich Nowa Fantastyka dała nam w przyszłym roku!