Podsumowanie roku 2024 – Fantazmaty
· Recenzje
<p>Przegląd najlepszych opowiadań opublikowanych w 2024 roku przez Fantazmaty – od nieszczęśliwej miłości po postapo.</p>
Przy opisywaniu antologii Twórców nie było z mojej strony ukrywania faktu, że jestem członkiem tamtego projektu. Nie będzie tak również w przypadku Fantazmatów. Nie wydaje mi się, żeby mimo to można mi było zarzucić faworyzowania opowiadań publikowanych przez którąkolwiek inicjatywę. Postrzegam siebie raczej jako wymagającego czytelnika, a opowiadania wydawane przez Fantazmaty poznaję zwykle już na etapie recenzji. Z czystym sumieniem stwierdzam, że nasi recenzenci rzadko kiedy bywają pobłażliwi. Tym samym uważam, że te, które przez recenzenckie sito już się przebiły, na publikację zasłużyły. Uczciwie spróbuję mimo to wybrać teksty, które podobały mi się wyjątkowo.
To zaczynamy!
„Na zawsze, do jutra, już nigdy" oraz „Kocha, lubi, zgubi"
Łączę te dwa tomy, ponieważ są to teksty z jednego naboru – nieszczęśliwa miłość. Nabór cieszył się wyjątkowym zainteresowaniem i powstały z niego dwa wyjątkowe tomy opowiadań. Kilka z nich szczególnie zapadły mi w pamięć i uważam, że na szczególną uwagę zasługują. W losowej kolejności są to:
1. „Ubezpieczenie od miłości" M. A. Sakowska
Jest to tekst, który urzekł mnie swoją dojrzałością. Jest uderzająco dobitny w swoim przekazie i brutalny, a zarazem piękny i smutny. Odciska się na nim piętno przeżyć, z którymi prawdopodobnie prędzej czy później większość z nas będzie mogła się utożsamić, nawet, jeśli bardzo tego nie chcemy. Jest o życiu.
2. „Poszukiwacze zaginionego związku" M. Kimak
No dobra, to jest opowiadanie, pisane mocno pod moje gusta. Ten tekst był po prostu tak bardzo dla mnie, że nie mogę go pominąć w subiektywnie najlepszych. Miłość, nienawiść, akcja, strzelaniny i tajemnicze artefakty – czego chcieć więcej?
3. „Fałszywa melodia" K. Wierzbicka
Za pomysł, piękne opisy, zmysłowość i wszystkie dźwięki, które rozbrzmiewały mi w głowie podczas czytania. Podoba mi się forma i wiarygodność przedstawionych postaci. Żadnych super mocy bohaterów; w zamian za to raczej mikro moce ze swoimi subtelnym wpływem na rzeczywistość i ogromnym wpływem na ich posiadaczy. Błogosławieństwo czy przekleństwo? A może granica jest za cienka, żeby to jasno określić?
4. „Oksytocyna" M. Klasa
„Oksytocyna" zrobiła na mnie ogromne wrażenie już podczas pierwszego czytania. Nie mam zamiaru ukrywać, że ten tekst przeszedł przez moją redakcję, ale stało się tak właśnie dlatego, że urzekł mnie już na etapie recenzji. Gdy przychodziło mi czytać go raz po raz podczas redakcji, nigdy mi się nie nudził i każde kolejne czytanie było przeze mnie przyjmowane z entuzjazmem. Jest to po prostu dobre i intrygujące opowiadanie o bardzo nieoczywistym, acz satysfakcjonującym zakończeniu. Budzi niepokój swoją dziwacznością, ale zwinnie prowadzi nas przez wszystkie swoje dziwaczności. Za głównym bohaterem przemykamy od scenerii do scenerii, goniąc za wspomnieniami i prawdą, a gdy docieramy do końca… No właśnie. Czy można już wtedy odetchnąć z ulgą?
5. „Rycerz, panna i wielka niedźwiedzica" B. Kaczyńska
Pięknie napisany i urzekający tekst. Baśń, przypowieść, przestroga? Pamiętam, że z początku opowiadanie wydawało mi się ciężkie i trudne, ale im dalej w las, im bardziej czytelnik zagłębia się w tę opowieść, tym większą i pełniejszą satysfakcję ona daje. Zdecydowanie bardzo udany tekst o niesamowitym klimacie.
Pozostałe, które wyjątkowo zapadły mi w pamięć:
- „Pakt" I. Grabda
- „Miliardy" A. Barcikowski
- „Dmuchawce" M. i M. Siwiak
- „Pomarańczowa parasolka" A. Knap
- „Entropia" E. Raj
- „Zakręt" M. B. Łukasiewicz
Z trudem powstrzymuję się, żeby zwyczajnie nie przekleić tu spisu treści, bo to są dwa naprawdę dobre tomy opowiadań!
„Gastronomicon"
Mam pewien problem z „Gastronomiconem", ponieważ mam wrażenie, że ten zbiór opowiadań jest bardzo dobry jako zwarta całość. Wszystkie teksty zmieszane, doprawione sobą nawzajem, ukiszone we własnym sosie i spożyte jako jeden posiłek zdają się najlepszym przepisem. Każdy był uczciwie przesycony smakiem, a aspekt kulinarny był w tekstach bardzo wyraźnie nakreślony. No ale niech będzie, mam wybrać moim zdaniem najlepsze, to to zrobię:
1. „Truskawkowy amok" K. Banach
To zdecydowanie mój faworyt tego zbioru. Opowiadanie przenosi nas w prawdziwe „World War Z" Maxa Brooksa, którego źródłem są… te paskudne, importowane truskawki. Mam lekkie poczucie, że można by było poeksperymentować z zakończeniem, ale tak czy inaczej, opowiadanie bardzo dobrze mi się czytało.
Pozostałe, które wyjątkowo zapadły mi w pamięć:
- „Ości" J. W. Gajzler
- „Bateria" R. Dąbrowski
- „Jadłodajnia dietetyczna" M. Podolska
- „Stypendia i olbrzymy" Ł. Kucharczyk
„Fantazmaty 4"
Kolejny tom opowiadań różnych, niezwiązanych ze sobą motywem przewodnim. Pozostałe trzy dały nam moc bardzo ciekawych tekstów, a i tutaj można znaleźć perełki. W tym zbiorze wyjątkowo dominują opowiadania s-f i groza, więc jeśli ktoś szuka czegoś w tym klimacie, to tutaj to znajdzie.
1. „Krótka instrukcja obsługi Pana" K. Matkowski
Świetne rozpoczęcie zbioru. Ba! Świetny tekst w ogóle. Dziwne, niepokojące, a zarazem intrygujące s-f. Bohaterów, jak jeden mąż (haha) nie sposób nie polubić. Zarówno Pan jak i cała jego świta są niezwykle ciekawymi postaciami. W dodatku oferują nam moc rozważań nie tylko nad swoją własną moralnością, ale również nad klasycznymi rozważaniami o granicach transhumanizmu. Zdecydowanie jest to tekst, którego lepiej nie przegapić.
2. „A światłość w ciemności sczerwienieje" J. Bogusławski
S-f które próbuje zaprowadzić nas tam, gdzie już nic nas nie czeka. Tam, gdzie mało który tekst kosmiczny się w ogóle zapuszcza. Bohaterowie zapędzili się w miejsce, z którego nie ma już ani drogi naprzód ani odwrotu, a w swoim pędzie, zupełnie zapomnieli, po co to wszystko. No właśnie, po co? I co czeka nas na końcu?
3. „Uchodźca" E. Strun
Jeśli ktoś nie może się zdecydować, czy woli s-f czy grozę to „Uchodźca" nie każe nam wybierać. Dostajemy dwa w jednym. Tekst w pierwszym odruchu na myśl przywodzi „Koniec dzieciństwa" A. C. Clarke. Skręca jednak w zupełnie inną stronę, bo przybyli obcy to przecież tylko biedni uciekinierzy, którzy szukają u nas schronienia. Niczego więcej od nas nie chcą, jak tylko żyć spokojnie. Prawda?
„Na zgliszczach"
Jest to kolejny w całości świetny zbiór opowiadań i w zasadzie jeśli mam wymienić wszystkie dobre teksty z antologii mogę zwyczajnie przepisać spis treści. Z bólem postaram się jednak wybrać subiektywnie trzy najlepsze. W zupełnie losowej kolejności będą to:
1. „Drzewa życia" P. Wanarska
Udany, zwarty i ciekawy tekst. Podoba mi się jego wielowątkowość, dobrze skondensowana w, bądź co bądź, krótkiej formie literackiej. Miłość, intrygi, polityka, szemrane eksperymenty naukowe…Tekst jest bogaty w treść, Gdańsk jest bogaty w ruiny, a bohaterowie ubodzy w nadzieję na lepsze jutro.
2. „Człowiek z maszyny" B. Zambrzycka
No Łódź, no… Tekst wyjątkowo przypadł mi do gustu z uwagi na swój mechaniczny, steampunkowy klimat, który wycieka z każdej strony opowiadania. Niezwykle ciekawa wizja, w bardzo udany sposób przelana na papier.
3. „Długość dźwięku przeciętności" K. Matkowski
Tekst o apokalipsie innej niż zwykła. Jest niepokojący i nieprzyjemnie swędzący pod skórą, bo daje nam złudzenie, że taka apokalipsa jest bliżej niżbyśmy chcieli. A zdarzyć się może nie tylko w Opolu, ale na całym świecie. Zdaje się wręcz, że autor w pewien sposób drwi ze współczesnego społeczeństwa, sugerując, że to już. Niezauważenie i konformistycznie ściągamy na siebie zagładę, której nie jesteśmy w stanie nawet dostrzec.
Dla ciekawych pozwolę sobie wymienić, jakich miast dotyczą pozostałe teksty ze zbioru:
- „Bezimienne dusze" A. Killman – Katowice
- „Kurort Makabra" B. Zosiuk – Zamość
- „Era Wodnika" M. Owczarek – Wrocław
- „Muzeum XX wieku" T. Niziński – Warszawa
Fantazmaty nie zawodzą i mam nadzieję, że tak zostanie na zawsze. Dostaliśmy od nich w tym roku moc świetnych tekstów, a moja wiara w polskich autorów rośnie z każdą kolejną antologią tej grupy wydawniczej.
Umyślnie pomijam w tym zestawieniu „Ekstrakty tom 2", bo nie sposób wnikliwie przyjrzeć się takiej ilości tak specyficznych tekstów. Jakkolwiek polecam również i je, to wyobrażam sobie, że ich odbiór jest w dużej mierze bardziej subiektywny niż przy innych tekstach. Są jak wolne myśli, którymi możemy zająć się na chwilę w przerwie od pracy, obowiązków, smutków… Mają dość mało pola do popisu pod względem formy, niemniej jeśli ktoś nie miał jeszcze z nimi styczności, warto się z nimi zapoznać. Ot, fantastyka w pigułce.