Monomit: Droga bohatera – Joseph Campbell

· Pisarstwo

<p>Bohater monomitu to postać, która wyrusza w podróż ze zwykłego świata do regionów nadnaturalnych cudów; napotyka tam fantastyczne moce i osiąga zdecydowane zwycięstwo, po czym powraca ze swojej tajemniczej przygody, aby obdarzyć pozyskanymi dobrodziejstwami swoich pobratymców.</p>

Nie sposób rozpocząć przygotowywany przeze mnie cykl o konstrukcji fabuły od kogokolwiek innego niż Joseph Campbell – choć niezmiernie kusiło mnie, żeby jednak zacząć od Władimira Proppa, który chronologicznie byłby pierwszy w kolejności spośród tych, o których chcę pisać.

Joseph Campbell był jednym z najbardziej znanych mitoznawców i religioznawców dwudziestego wieku. Mówi się, że zmienił sposób w jaki patrzymy na mity i legendy, a co za tym idzie również współcześnie powstające dzieła. Analizował opowieści przekazywane z pokolenia na pokolenie doszukiwał się cech wspólnych i szukał archetypów powtarzających się w nich postaci i zdarzeń, a podsumowanie swoich badań zawarł w książce „Bohater o tysiącu twarzy” wydanej w 1949 r.

Zanim jednak przejdę do analizy opisywanej przez niego drogi bohatera, pozwolę sobie cofnąć się jeszcze trochę w przeszłość. Campbell nie był bowiem pierwszym antropologiem zajmującym się tym tematem. Przed nim tym zagadnieniem zainteresowali się między innymi Otto Rang i… Lord Raglan. (Zbieżność nazwisk całkowicie przypadkowa :))

Obaj badacze stworzyli jeszcze przed Campbellem własne listy wydarzeń i elementów powszechnie występujących w mitach i legendach całego świata. Co jest jednak bardzo ważne, nie wszystkie opracowane przez nich punkty występowały sumiennie w każdym badanym micie, a raczej były kompasem dopasowania danego dzieła do rangi opowieści o bohaterze.

Przykładowo na archetyp mitycznego bohatera wg Raglana składały się następujące elementy:

  1. Matka jest szlachetnie urodzoną dziewicą
  2. Ojciec jest królem
  3. Ojciec jest bliskim krewnym matki
  4. Niezwykłe poczęcie pohatera
  5. Bohater jest rzekomym synem boga
  6. Próba zabicia bohatera w niemowlęctwie, często przez ojca lub dziadka ze strony matki
  7. Bohater zostaje porwany jako dziecko
  8. Bohater jest wychowywany przez przybranych rodziców w odległym kraju
  9. Brak szczegółów z dzieciństwa
  10. Powraca do lub zmierza do przyszłego królestwa
  11. Pokonuje króla, smoka, bestię
  12. Poślubia księżniczkę (często córkę swojego poprzednika)
  13. Zostaje królem
  14. Przez jakiś czas spokojnie rządzi królestwem
  15. Tworzy nowe prawa
  16. Traci łaskę bogów i swoich poddanych
  17. Opuszcza tron i miasto
  18. Spotyka go tajemnicza śmierć…
  19. … niejednokrotnie na szczycie wzgórza
  20. Jego dzieci (jeśli ma jakieś) nie dziedziczą po nim
  21. Nie zostaje pochowany
  22. Ma jeden lub wiele grobów (pomników pamięci)

I tak z 22 punktów opracowanych przez Raglana, sam autor określił, z jaką ich ilością zgadzają się badane przez niego biografie. Tym samym następujące postaci plasują się następująco:

– Edyp 21 z 22 punktów

– Mojżesz 20 z 22 punktów

– Król Artur 19 z 22 punktów

– Romulus 18 z 22 punktów

– Herakles 17 z 22 punktów

– Robin Hood 13 z 22 punktów

W opracowaniu Raglana widać jednak dość wyraźnie, że przynajmniej podczas układania tej listy, nie kierował on się poszukiwaniem uniwersalnej struktury opowieści. Słabo odnajdą się w tym schemacie folkowe opowieści czy proste bajki, a Czerwony Kapturek mógłby zdobyć jakieś… dwa, może trzy punkty, jeśli byśmy się bardzo uparli. Cóż, dziewczynka, która nie słuchała mamy ewidentnie nie zasługuje na miano mitycznego bohatera. Niemniej jest bohaterem, którego opowieść jest ważna i poruszająca, a postaci takie jak ona nie mogły długo pozostawać przemilczane w dobie rozwijających się badań antropologicznych.

Kiedy więc na scenę wkroczył Campbell ze swoją uproszczoną strukturą, pasującą nie tylko do wielkich legend o epickich bohaterach, lecz również do prostych historii ze świata folkloru, monomit zaczął nabierać kształtu poszukiwanego przez wielu wcześniejszych badaczy.

Czym jest monomit:

Pojęcie monomit po raz pierwszy zostało użyte przez Jamesa Joyca w jego ostatniej powieści „Finneganów tren”. Campbell, który badał dzieła Jamesa Joyca zapożyczył i rozpowszechnił to sformułowanie w swojej książce „Bohater o tysiącu twarzy”.

Bohater monomitu to postać, która wyrusza w podróż ze zwykłego świata do regionów nadnaturalnych cudów; napotyka tam fantastyczne moce i osiąga zdecydowane zwycięstwo, po czym powraca ze swojej tajemniczej przygody, aby obdarzyć pozyskanymi dobrodziejstwami swoich pobratymców.

Jest to podróż bohatera, zawierająca w sobie takie elementy jak odejście (z domu), drogę pełną wyzwań i powrót postaci odmienionej, pełnej bagażu nowych doświadczeń i umiejętności.

Jak wygląda taki monomit według Campbella?

Wspomniane elementy zostały kolejno rozwinięte do siedemnastu punktów:

  1. Odejście

II. Inicjacja

III. Powrót

W dalszej części postaram się pokrótce przybliżyć każde z tych tajemniczych haseł, jednak już na wstępie pragnę podkreślić, że drobnym błędem jest usilne dopatrywanie się wszystkich tych elementów w różnego rodzaju dziełach opowiadających jakąś historię. Taką tendencję zauważam jednak w wielu opracowaniach. Sam Campbell tego nie robił. W dużej mierze traktował wymienione przez siebie punkty podobnie jak Lord Raglan swoją listę, mianowicie zauważał wyjątkową częstość występowania tych elementów w wielu opowieściach, ale nie rozkładał każdej jednej historii na przedstawiony przez siebie schemat punkt po punkcie. Co więcej, wyszukiwał momenty, w których badane opowieści kończą się gwałtownie, przedwcześnie urywając drogę bohatera. Takie historie są zwykle jakąś przestrogą dla odbiorcy, ale jest ich w mitologii, folklorze i popkulturze bardzo wiele. Owszem, nie są wtedy monomitem, dlatego usilne robienie z nich monomitu i dopatrywanie się w nich czegoś, czego tam naprawdę nie ma, jest zwyczajnie nieuzasadnione.

Przykładami powszechnych lecz niepełnych powieści mogą być: księżniczka, która nie chce ślubu z wybranym jej księciem, przez co tragicznie kończyć swoją podróż bohatera już na etapie odmowy wyruszenia na przygodę; wędrowiec, który polegnie na etapie przekraczania progu, kiedy nie uda mu się sprostać wyzwaniu stawianemu przed „strażnika” i da się przekabacić złemu dżinnowi lub oszukać diabłu; śmiałek przepełniony pychą, który czekającą na niego na końcu drogi nagrodę obróci we własną zgubę.

Dopiero bohater, który sprosta wyzwaniom i dotrze do końca podróży opisanej przez Campbella, pozwoli nam doświadczyć przygody pełnej i satysfakcjonującej, ale trzeba nie każda opowieść ma taki cel.

A teraz, przejdźmy do konkretów. Co jest co:

Wezwanie do wyprawy

Tytuł tego etapu w zasadzie dużo mówi sam za siebie. Jest to ten moment, w którym bohater, często po raz pierwszy, styka styka się z obcym światem, którego progi przekroczy w dalszej części historii. Może to być postać z innego świata wołająca o pomoc, potężny mag zlecający trudne zadanie, ale równie dobrze może to być mama prosząca córkę o samodzielne wykonanie jakiejś trudnej (dla dziecka) pracy, lub pierwszy kontakt z nową firmą, w której potem bohater podejmie pracę. Można też spojrzeć na to jak na moment, w którym „przeznaczenie upomina się o bohatera”.

W filmie „E.T.” główny bohater, chłopiec, któremu nikt nie wierzy, że w ogrodzie dzieje się coś dziwnego, postanawia sam zbadać sprawę. W jednej w pierwszych scen w filmie widzimy jego niepokój, kiedy stoi przed szopą, z której dochodzą dziwne dźwięki. Kiedy wrzuca do środka piłkę, coś mu zaraz potem tę piłkę odrzuca. Chłopiec jeszcze nie wie, co to takiego, ale rozumie, że to nie jest kojot, jak próbuje go przekonać rodzina. To jest coś obcego, a moment odrzucenia mu piłki jest właśnie formą zaproszenia do wspólnej przygody. „Wiem, że tam jesteś i widzę, cię, chcę również, żebyś i ty mnie zauważył”. W dalszej części filmu chłopiec przyjmuje to „zaproszenie” i samotnie czeka w nocy na ponowny kontakt z obcym.

Sprzeciwianie się wezwaniu

Odmowa podjęcia wyzwania jest bardzo naturalnym odruchem w obliczu stanięcia przed czymś zupełnie nowym i nieznanym. Bohater, którego poznajemy, jest zwykle postacią żyjącą w stabilnym świecie, dorastający według ustalonych norm i ideałów. Nie jest łatwo podjąć z dnia na dzień decyzję, o opuszczeniu wszystkiego tego, co nas otacza i co doskonale znamy, nawet jeśli nie do końca podoba nam się otaczająca nas rzeczywistość.

Bilbo Baggins, bohater „Hobitta” J.R.R. Tolkiena żyje szczęśliwie w swojej norce i nie zamierza nigdzie się z niej ruszać przez całe życie. Jak sam powiada:

„– My tu jesteśmy naród prosty i spokojny, nie potrzeba nam przygód. Przygody! To znaczy: nieprzyjemności, zburzony spokój, brak wygód. Przez takie rzeczy można się spóźnić na obiad. Nie pojmuję, co się w tym może komuś podobać”.

Cóż, przynajmniej z częścią jego argumentów nie sposób się nie zgodzić. Mimo to hobbit ostatecznie daje się wyciągnąć z domu i ruszyć w naprawdę niezwykłą podróż.

Pomoc sił nadprzyrodzonych

Jeśli nasz bohater nie sprzeciwi się wezwaniu do przygody, może natrafić na swojej drodze na postać, która przyjdzie mu z pomocą w obcym świecie, do którego wkracza. (Wbrew tytułowi tego podpunktu nie musi posiadać magicznych mocy; jest po prostu czymś, co pojawia się w życiu bohatera niespodziewanie i w sposób, którego by się nie spodziewał). Spotkanie z taką postacią może być formą nagrody za podjęcie trudnej decyzji. Pomocnik, pojawiający się na tym etapie (obeznany z nieznaną bohaterowi krainą) jest podporą podczas stawiania pierwszych kroków na nowej drodze lub też objaśnia bohaterowi zasady funkcjonujące w nowym dla niego środowisku. Może też służyć mu jako opiekun lub przewodnik w dalszej wędrówce, choć nie będzie mógł razem z bohaterem stawić czoła pojawiającym się przed nim wyzwaniom.

W powieści „Hrabia Monte Christo” A. Dumasa pomocnikiem młodego Dantesa, skazanego na niechybną śmierć w lochach więzienia, zostaje jego współwięzień, który nie tylko pomaga mu uciec z zamknięcia, ale też w ciągu kilku spędzonych razem lat uczy go wszystkiego, czego młody chłopak będzie potrzebował w przyszłości, aby stać się Hrabią Monte Christo. Pozostawia mu również wiedzę o niezliczonych skarbach, z których Edmund skorzysta na wolności.

W filmie „Diabeł ubiera się u Prady” pomocnikiem głównej bohaterki staje się Nigel jej kolega z pracy, dużo bardziej doświadczony w przemyśle modowym. Jest jedyną sprzyjającą jej postacią w tym okrutnym świecie i to on wysłuchuje jej i daje rady, które przyczynią się do zmiany podejścia bohaterki do nowej pracy. W odpowiednim momencie da jej siłę napędową do tego, aby się nie poddawać.

Przekroczenie progu – spotkanie ze strażnikiem

Jest to moment, w którym bohater musi stawić czoła pierwszemu zagrożeniu lub udowodnić, że jest godzien wkroczyć do nowego świata.

Tytułowy bohater filmu „Shrek” przed wyruszeniem po księżniczkę Fionę przypadkowo bierze udział w turnieju rycerskim. Podczas tego wydarzenia udowadnia swoją wartość jako wojownik i pokazuje, że jest zdolny podjąć dużo trudniejsze wyzwanie wyzwanie. Dochodzi też w tym momencie do dosłownego przekroczenia progu obcego Shrekowi świata – wejście do Dunlock i wejście na dziedziniec zamku.

W przypadku Harrego Pottera jest to bardzo dobitne przekroczenie progu świata czarodziejów, wejście na ulicę Pokątną (jego strażnikami byli w tym przypadku Dursleyowie – z pomocą Hagrida [pomocnika] udało mu się ich „pokonać”). Kolejnym punktem przejścia następującym zaraz po pierwszym pojawieniu się w świecie czarodziejów jest jego moment otrzymania różdżki. Długie poszukiwanie pasującego do niego przedmiotu to chwile grozy dla chłopca, który nadal wątpi, czy świat się co do niego nie pomylił. Moment znalezienia odpowiedniej różdżki jest potwierdzeniem, że tak, naprawdę jest godzien wejścia do tajemniczego uniwersum czarodziejów i wreszcie ma na to dowód.

W brzuchu wieloryba

Według Campbella jest to moment, w którym bohater dociera do miejsca bez odwrotu i w pewnym sensie dostępuje samounicestwienia, aby zaraz narodzić się na nowo. Bycie połkniętym przez wieloryba, czy wkroczenie do mistycznej świątyni, w której nie wiadomo, co nas czeka, oznaczają jednakowo odcięcie się od świata zewnętrznego, wkroczenie w nieznane, aby potem powrócić, jako ktoś zupełnie inny. Jest to ważny etap w strukturze Campbella, która ostatecznie prowadzi przecież do przemiany bohatera. Wpadnięcie do brzucha wieloryba jest zwiastunem tej przemiany i momentem, z którego bohater nie może się już ze swojej powieści łatwo wycofać. Podpisana umowa, wygnanie z rodzinnej wioski, zobowiązanie do wykonania misji, wejście do pociągu lub bycie porwanym przez magicznego wierzchowca i wyruszenie w podróż to wszystko są momenty, z których bohater już nie może się w prosty sposób wywinąć i zmuszony jest ostatecznie zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem.

W filmie „Avatar” główny bohater, młody weteran po amputacji obu nóg, uważa, że życie niewiele ma mu jeszcze do zaoferowania, kiedy dostaje propozycję przejęcia kontraktu po zmarłym bracie bliźniaku. Zgadza się na przyjęcie go i wyrusza w statku kosmicznym na zupełnie inną planetę. W tym wypadku ów statek kosmiczny jest niczym innym jak wielorybem zabierającym go w zupełnie inne i obce miejsce. Od tego momentu Jake nie jest w stanie w prosty sposób zrezygnować ze swojej przygody i wrócić na Ziemię.

Droga prób

Droga prób to zwykle najbogatsza w treść część opowieści. To tutaj bohater poznaje nowych towarzyszy, musi sprostać po kolei wyzwaniom i rzucanym mu pod nogi kłodom, uczy się otaczającego go świata i szuka sposobu na osiągnięcie swojego celu. Niejednokrotnie ta droga prób jest usłana niepowodzeniami i błędami, na których bohater się uczy i które mają służyć mu do budowania charakteru i poznawania siebie.

W pierwszej części książki „Niekończąca się historia” będzie to cała droga Atreju od momentu opuszczenia rodzinnego plemienia (już po otrzymaniu wezwania i próbie odmówienia mu) – podróż przez Bagna Smutku i pożegnanie się ze swoim wiernym koniem Atraxem, otarcie się o śmierć i poznanie smoka Fuchura, podróż w jego towarzystwie w poszukiwaniu wyroczni Uyulali i wiele innych, aż po dotarcie z Dziecięcą Cesarzową do Starca z Wędrownej Góry, gdzie wreszcie udaje im się porozumieć z Bastianem, chłopcem, który musi w nich uwierzyć. W kolejnej części książki poznajemy kolejny szereg przygód, lecz tym razem dotyczących Bastiana, który sam wkroczy na własną drogę bohatera.

Droga prób – choć może być potraktowana przez krótką formę po macoszemu – w powieści jest elementem najbardziej treściwym i zajmującym najwięcej miejsca w całym dziele.

Spotkanie z boginią

Choć Campbell niejednokrotnie odnosi się do bogini jako do faktycznej postaci kobiecej, która czeka na końcu drogi bohatera, aby wyjść za niego za mąż i stać się zwieńczeniem jego sukcesów oraz olśnieniem duszy, opisuje on ten element powieści również w kwestii zdecydowanie bardziej uniwersalnej:

„Jest to moment przełomu w nadirze, w zenicie albo na najdalszym krańcu ziemi, w centralnym punkcie kosmosu, w przybytku świątyni lub w ciemnościach najgłębszego zakątka serca. (…) Spotkanie z boginią (która ucieleśniona jest w każdej kobiecie) jest ostatecznym sprawdzianem talentu bohatera i pokazuje, czy potrafi on zdobyć dar miłości (…)”.

Podkreśla również, że „bogini” może przybrać formę męską lub opiekuńczą, jeśli bohater i jego przygody tego wymagają.

Postać bogini jest elementem, który ma zmusić bohatera do stania się lepszym i do sumiennego dążenia do celu. Ma motywować do uczciwego działania i nie zbaczania z obranego celu. Co ważne, według Campbella bogini jest postacią dychotomiczną i w zależności od poziomu dojrzałości bohatera oraz jego stopnia gotowości do spotkania z nią może przybierać różne formy. Gdy bohater nie jest gotowy, aby ujrzeć jej doskonałość, może mu się ona wydawać odrażająca i odpychająca. Dopiero kiedy zaczną zachodzić w nim zmiany, przejrzy na oczy i ukaże mu się jej cudowne oblicze.

W powieści „Trzej muszkieterowie” boginią będzie postać królowej – niedostępnej dla bohaterów kobiety idealnej, dla której gotowi są na wyrzeczenia i trudy i dla której ochoczo narażają życie w kolejnych przygodach.

W powieści „Mam na imię Jutro” dla głównego bohatera – wiernego psa – boginią będzie jego zaginiony pan, na którego pies czeka bez chwili zwątpienia w to, że jeszcze się spotkają. Wizja ich ponownego zjednoczenia popycha czworonoga naprzód i zmusza do przekraczania własnych granic w nadziei, że ich ścieżki na powrót się złączą i pozostaną razem już na zawsze. Wszystko, co robi pies, robi właśnie dla swojego pana.

Kobieta jako kusicielka

Jest to kolejny kobiecy element w strukturze Campbella, w którym doskonale widać, jak wielki wpływ na jego dzieło miały badania nad psychoanalizą i siłą psychiki oraz jak bardzo inspirowały go prace Juga, Freuda czy Nietzschego. Szczęśliwie dla nas tutaj również nie musi dosłownie chodzić ani o konkretną kobietę, ani o żądze odciągające bohatera od celu (choć może).

Ten punkt struktury Campbella jest próbą znalezienia słabości bohatera i sposobu przezwyciężenia ich. Czy to będą problemu natury psychologicznej czy fizycznej jest sprawą drugorzędną. Kluczowe jest przezwyciężanie swoich ułomności i nie poddawanie się przeciwnościom, które będą próbowały za wszelką cenę odciągnąć bohatera od osiągnięcia celu. Ten element fabuły może mieć odwzorowanie w postaci, która podstępem będzie zwodziła bohatera na manowce, ale równie dobrze może to być jego nieśmiałość i chęć ucieczki od ostatecznej próby, strach przed porażką lub zmierzenie się z dawnymi traumami.

Z przykrością stwierdzam, że jest to element bardzo często pomijany w opowieściach. Jeżeli kiedykolwiek mieliście poczucie, że bohaterom zbyt łatwo przyszło osiągnięcie celu czy stoczenie ostatecznej bitwy, najpewniej zabrakło im właśnie kusiciela, który przekonywałby ich, że to wszystko na nic i łatwiej będzie zrezygnować z trudów i się poddać.

W powieści „Ruchomy zamek Howla” tytułowy bohater – próżny i zapatrzony w siebie mag lubujący się w spędzaniu długich godzin na kąpielach i dbaniu o siebie – rękami i nogami zapiera się przed jakąkolwiek odpowiedzialnością czy mieszaniem się w rzeczy, które nie dotyczą go bezpośrednio. Odmawia królowi, odmawia przyjaciołom, odmawia wszystkim, jeśli tylko sprawy nie dotykają go osobiście. Dlatego kiedy dla ratowania swojej pomocnicy Sophie rzuca się wreszcie do walki (w dodatku – o zgrozo! – nieogolony i niechlujnie ubrany), udowadnia, że coś w sobie przełamał i przepracował swoje słabości. Gotów jest dostąpić przemiany.

Pojednanie z ojcem

Kolejny bardzo niejednoznaczny punkt struktury Campbella. Tak samo jak we wcześniejszych etapach Podróży, nie musi tu chodzić o fizycznego, prawdziwego ojca.

O co w takim razie chodzi i jakie wartości w życiu naszym i bohaterów skrywa ten etap?

Otóż „ojciec” reprezentuje kilka elementów, które dopiero po dokładnej analizie złożą się w całość. Będą to:

– inicjacja w dorosłość (dosłowna lub metaforyczna); przejście spod spódnicy matki pod pieczę ojca i do świata dorosłych,

– dostrzeżenie kłamstwa w którym trwał bohater lub nawet przeciwstawienie się mu; może to być zarówno zrozumienie, że świat nie jest łagodny i delikatny jak matczyne ramiona, ale także objawienie, które pokaże bohaterowi, że zło, którego dopatrywał się w świecie (bezduszny, surowy ojciec) ma swoje uzasadnienie (troska o dobro rodziny i dziecka, które nie pojmuje, jak zbudowany jest świat).

W filmie „Jumanji” dochodzi do dosłownego pojednania z ojcem, kiedy Alan przekonuje się, że wbrew temu co myślał, jego ojciec kochał go nad życie i poświęcił wszystko, co miał, aby odszukać chłopca po jego zaginięciu. Stracił pozycję, pieniądze i poczytalność, kiedy tylko Alana zabrakło w jego życiu. Bohater, dopiero gdy dowiedział się tego wiele lat później, był w stanie przebaczyć ojcu i zrozumieć jego zachowanie.

W baśni „Czerwony Kapturek” moment „pojednania z ojcem” dostrzegamy, kiedy nauczona doświadczeniem dziewczynka może wreszcie pojąć, skąd wziął się nakaz mamy, aby nie zbaczać ze ścieżki i nie rozmawiać z obcymi. Bohaterka może wreszcie zrozumieć, że nie jest to jedynie widzimisię rodzicielki, a jej słowa były poparte troską i doświadczeniem. Matka rozumiała powagę niebezpieczeństwa lepiej niż dziecko, które w swojej niedojrzałości doprowadziło do tragedii.

W filmie „Nowe szaty króla” momentem, w którym bohater orientuje się, że całe życie żył w kłamstwie, jest chwila, kiedy Kuzco pojmuje, że wcale nie jest dobrym władcą, a jedynie zapatrzonym w siebie, pysznym młokosem, któremu nikt nie śmiał wyznać prawdy prosto w twarz. Kiedy Kuzco pod wpływem przebytych przygód dojrzewa do tego, żeby spojrzeć prawdzie w oczy, zaczyna lepiej rozumieć świat wokół siebie i decyduje się zmienić. W tym dziele postać ojca się nie pojawia w sensie dosłownym, ale Kuzco przechodzi wyraźną przemianę z rozpieszczonego podrostka w mężczyznę, który wreszcie potrafi zadbać o siebie i o innych. Wreszcie sam staje się prawdziwym ojcem swojego narodu. W tym celu potrzebne było właśnie wyjście z kłamstwa, w którym żył.

Apoteoza

Apoteoza nie jest elementem fabuły, który w prosty sposób możemy dojrzeć w dziełach literackich i sam Campbell skromnie podaje jej przykłady w swojej książce. Odnosi się on w tym puncie raczej do scen religijnych, przypowieści i wierzeń (do których powieści folkowe mogą się oczywiście odnosić), niż do literatury powszechnej. Jest to punkt w którym historia powinna skupić się na wychwalaniu świata i jego stwórcy (kimkolwiek by on był), dostrzeżeniu doskonałości w niedociągnięciach, pierwiastka dobra w złu, elementu kobiecego w mężczyźnie i na odwrót. Narodziny równoważą się ze śmiercią, chwila i wieczność stają się jednym a różnica między przedmiotem i podmiotem się zaciera.

W kontekście drogi bohatera można doszukiwać się elementu apoteozy w momencie, gdy bohater dochodzi do punktu swojej ostatecznej przemiany. Przezwyciężył swoje leki i ułomności, nauczył się, jak być lepszym sobą, odkrył prawdziwy cel swojej podróży i ostatecznie zdołał stawić czoła nie tylko swojemu adwersarzowi, ale i własnym demonom. „Oświecenie”, którego dostępuje – jego przemiana – może się okazać w ostatecznym rozrachunku sukcesem i nagrodą większymi jeszcze niż uratowanie księżniczki, wygranie wyścigu, pokonanie wielkiego zła czy odkrycie tajemnicy.

Apoteoza to pogodzenie się ze światem i osiągnięcie wewnętrznego spokoju. Zdolność spojrzenia na otaczającą nas rzeczywistość z dalszej perspektywy i wejrzenie w przyszłość z nadzieją na lepsze jutro.

Ostateczna nagroda

Emocje opadają, szklana góra została zdobyta, zły wilk pokonany, szkolne przedstawienie dobiegło szczęśliwie do końca i zdobyto grand prix. Bohaterowie osiągnęli swój cel, teraz czeka ich nagroda.

W kontekście miologicznym nagrodą dla bohatera bywa największy do wyobrażenia skarb – ambrozja (dająca nieśmiertelność aspektu fizycznego) lub ostateczne zbawienie (dające nieśmiertelność aspektu psychicznego).

Prości literaccy bohaterowie mogą mieć jednak inne cele i inne nagrody mogą ich (i nas jako odbiorców) w zupełności satysfakcjonować.

W powieści „Zagłada puka do drzwi” T. Kngfisher nagrodą dla głównej bohaterki po pokonaniu złej wiedźmy jest wyzwolenie się spod jej uroku i uratowanie przed jej druzgocącym wpływem swoich bliskich i znajomych. Perspektywa spokojnego życia, którego dotąd nigdy nie zaznała, jest wszystkim, o czym dziewczyna kiedykolwiek mogła marzyć.

Tak samo w książce „Skazani na Shawshank” S. Kinga ostateczną nagrodą jest wolność.

W przypadku „Króla lwa” (któremu niezwykle blisko jest do klasycznego schematu mitu) będzie to odzyskanie przewodnictwa w stadzie (królestwa), rodziny i utraconego życia.

Każda z tych nagród została okupiona wielkimi trudami, rzucanymi bohaterom pod nogi kłodami i wymagała od nich nie tylko męstwa lecz przede wszystkim przezwyciężenia swoich słabości. Dopiero tak osiągnięty cel może dać poczucie prawdziwego spełnienia i satysfakcji. Nagroda osiągnięta zbyt łatwo, bez większych trudności i udowodnienia tego, że jest się jej godnym, może być postrzegana jako niezasłużona. Na pewno jednak nie będzie szczególnie ciekawa dla odbiorcy. Nagrody przychodzące z łatwością i bez trudu pozostawione są w strefie opowieści dla jednostek nadnaturalnych, urodzonych w świetle boskiego błogosławieństwa i w pełni oświecenia. Takie postaci mają być jednak głównie natchnieniem i wzorem do naśladowania (dla nas lub naszych bohaterów) tym samym nie jest im przeznaczona pełna droga bohatera. Nie muszą mierzyć się ze swoimi słabościami (bo ich nie mają), nie żyją w kłamstwie i nie muszą dążyć do oświecenia, bo już je mają. Wtedy, owszem, wszystko czego się podejmą, ma prawo przychodzić im z łatwością.

Trzeba natomiast pamiętać, że i na tym etapie nasz bohater może dramatycznie i przedwcześnie zakończyć swoją wędrówkę, a najlepszym tego przykładem jest chociażby legenda o królu Midasie. Przekleństwo, które go spotkało (zmienianie wszystkiego, czego dotknie w złoto) nie jest elementem błędu podczas spotkania ze strażnikiem. Midas nie dał się oszukać Dionizosowi. Bożek w dobrej wierze i pełen wdzięczności obiecał spełnić jedno z życzeń Midasa i słowa dotrzymał. Chciwość króla jest przestrogą płynącą z tego mitu. Nagroda, której zapragnął, przerosła go.

Odmowa powrotu

Gdy już zdobędzie się ambrozję czy boski płomień wypada ze zdobyczą powrócić do swojego świata i podzielić się nią z innymi śmiertelnikami. Monomit zakłada jednak, że powrót bywa dużo trudniejszy niż mogłoby się wydawać.

Jak wiemy z poprzedniego punktu, nagrody bywają różne, różne też bywają powroty. Odmowę obserwujemy najczęściej w dziełach, w których przekroczenie granicy dwóch światów jest traktowanie dosłownie.

Harry Potter trafia ze zwykłego domu do świata czarodziejów i nie chce wracać do nieczułego wujostwa na wakacje. Wolałby zostać w Hogwarcie, gdzie czuje się jak w domu, ma przyjaciół i traktowany jest „po ludzku”.

W powieści „Lew, czarownica i stara szafa” główni bohaterowie „zasiedzieli” się w magicznym świecie do tego stopnia, że żadne z dzieci nie pomyślało nawet o powrocie do domu, dopóki podstępem, pod pozorem polowania na białego jelenia spełniającego życzenia, nie zostały z Narni wywabione (już jako osoby dorosłe!). W kontynuacji cyklu „Książe Kaspian” dzieci są już świadome tego, że ich czas w Narni kiedyś dobiegnie końca i trzeba będzie ponownie wrócić do domu, lecz nadal wiąże się to dla nich z wielkim żalem, szczególnie dla dwójki najstarszych bohaterów, Zuzanny i Piotra, którym przepowiedziano, że już nigdy nie dane im będzie wrócić do baśniowego królestwa. Immersja w świat fantastyczny – z początku dziwny i straszny – była tak pełna, że miejsce to stało się ich drugim domem.

Bardzo często można natomiast spotkać dzieła, w których powrót bohatera do świata sprzed wyruszenia na przygodę jest wręcz niemożliwy.

Luke Skywalker rozpoczął swoją podróż na spokojnej farmie, na której mieszkał z ukochanym wujostwem. Jego powrót w to samo miejsce nie jest możliwy, bo farma przestała istnieć. Ponadto po przebytej przygodzie Luke znalazł nowy cel w swoim życiu i chce kontynuować to, co rozpoczął u boku nowych przyjaciół. Powstaje w prawdzie w tym wypadku pytanie, czy droga bohatera Luka jest w takim razie skończona i jego przygodę powinno się traktować jako faktyczny koniec drogi bohatera, czy może jedynie jako element drogi prób. Taką konstrukcję ma bardzo wiele współczesnych dzieł, co nie zmienia faktu, że każda kolejna przygoda (odcinek serialu, tom cyklu) nie może nadal zawierać zdecydowanej większość elementów struktury Campbella, a jej prawdziwe zakończenie wraz z odmową powrotu i innymi jego elementami, będziemy mogli zaobserwować dopiero na samiuteńkim końcu.

Innym przykładem dzieła, w którym brak jest elementu odmowy powrotu są sytuacje, w której przebyta przez bohatera przygoda była drogą pełną dramatów i nieszczęść, a on sam przez cały czas jej trwania nie marzy o niczym innym jak o powrocie do domu.

W powieści „Mała księżniczka” główna bohaterka podczas swojej podróży bohatera straciła wszystko, co miała. Z dziewczynki z bogatego domu stała się nagle mało poważaną i źle traktowaną służącą. Jej życie obróciło się o sto osiemdziesiąt stopni. Kiedy na końcu powieści wszystko, co straciła, zostaje jej w cudowny sposób przywrócone i odzyskuje majątek ojca, co miałoby ją trzymać w okrutnym świecie służby?

To samo będzie tyczyło się wspomnianej już powieści „Skazani na Shawshank”. Jeśli „przygoda” wiąże się z uwięzieniem lub porwaniem bohatera, trudno sobie wyobrazić, że zapragnie on w tym stanie pozostać lub nie będzie próbował wyrwać się z niej przy pierwszej nadarzającej się okazji i nie oglądać się za siebie.

Magiczna ucieczka (wskrzeszenie)

Magiczna, czy też cudowna lub nieoczekiwana ucieczka odnosi się według Campbella do niespodziewanej pomocy z zewnątrz, którą bohater otrzymuje podczas starcia z wielkim złem czekającym na niego na końcu drogi bohatera. Co ważne, pomoc taka może być niespodziewana i magiczna, ale nigdy nieuzasadniona. Jeśli magiczna pomoc na samym końcu pojawia się jako element nieoczekiwanie nowy i nie poparty wcześniejszymi wydarzeniami, może być postrzegana jako naiwna i lekceważąca dla odbiorcy.

Przykładem niespodziewanej pomocy będzie na pewno to, co przytrafiło się Phileasowi Foggowi w powieści „W 80 dni dookoła świata” J. Verne’a. Kiedy bohaterom wreszcie udało się dotrzeć do domu byli przekonani, że cała ich podróż skończyła się fiaskiem. Dżentelmen przegrał zakład – zakładający, że przemierzy świat dookoła w równe 80 dni – o pięć minut. Stracił majątek i pozycję. Nie pozostało mu już prawie nic. Tymczasem nazajutrz jego wierny sługa wraca do domu z nieoczekiwaną wieścią, że nic nie jest stracone, bo w trakcie podróży bohaterowie zapomnieli o zmianie czasu podczas przekraczania kolejnych stref czasowych. Oznacza to, że przybyli do Londynu nie pięć minut za późno, a dwadzieścia trzy godziny i pięćdziesiąt pięć minut przed czasem!

Innym przykładem nieoczekiwanej pomocy znajdujemy w powieści „Jak wytresować smoka” C. Cowell (powieści, nie filmie – oba dzieła znacząco się od siebie różnią). Gdy główny bohater podczas starcia z wielkim złym smokiem trafia do jego paszczy i niewiele brakuje, żeby został przez niego pożarty. Wszyscy jego pobratymcy mogą jedynie bezsilnie obserwować to wydarzenie. Wtedy następuje coś, czego nikt by się nigdy nie spodziewał. Inny smok rusza chłopcu na pomoc. Smoki, owszem, dotąd zawsze służyły ludziom, podporządkowywały się im i wykonywały ich polecenia, ale słynęły też ze swojej arogancji i samolubności. Po żadnym z nich nikt nie spodziewałby się jakiegokolwiek aktu altruizmu z ich strony, szczególnie wobec człowieka. Mimo to zarozumiały i wredny Szczerbatek, kompletnie wbrew swojej naturze, rzuca się na pomoc swojemu panu.

Inną bardzo wyrazistą sceną magicznej ucieczki jest ta z filmu „Coco”, kiedy Miguel – główny bohater – dostaje niespodziewanie błogosławieństwo swojej prababki Ismeldy, dzięki czemu może powrócić ze świat umarłych do świata żywych. Kobieta, nieugięta wcześniej i zarzekająca się, że chłopca nigdy nie pobłogosławi, jeśli ten nie porzuci swoich pragnień o byciu muzykiem, mięknie pod wpływem wydarzeń i niemal w ostatniej chwili ofiarowuje mu możliwość powrotu do domu i spełnienia swoich marzeń. Niemal dosłownie dochodzi w tym momencie do wskrzeszenia Miguela.

Pomoc z zewnątrz

Jak wiemy z punku o odmowie powrotu, bywa tak, że bohaterowi naprawdę trudno wydostać się z miejsca, do którego zawiodła go droga bohatera, lub z przeżyć, jakimi go doświadczyła. Czasem nie jest w stanie sam się z niej wydostać, aby wrócić do swojego świata i normalnego życia (choć Campbell zastrzega, że przymus wewnętrzny też może pełnić rolę pomocy z zewnątrz). Czym różni się pomoc z zewnątrz od magicznej ucieczki i dlaczego gesty Szczerbatka i Ismeldy nię są pomocą z zewnątrz? Granica bywa w tym wypadku zatarta, jednak z założenia pomoc z zewnątrz jest czymś, co dzieje się już po ostatecznym rozprawieniu się ze złem lub osiągnięciu celu przez bohatera. To element, który pozwala wrócić do normalności, a nie jest kolejnym krokiem do zwycięstwa. Na tym etapie zwycięstwo już się dokonało, a pomoc z zewnątrz jest zwykle elementem przypadkowym i mogącym nie mieć większego związku z poprzednimi wydarzeniami. Dodatkowo pomoc z zewnątrz dzieje się za sprawą czegoś naturalnego i niewymuszonego. Byłaby tam niezależnie od dziejów bohatera i bez względu na to, czy i on by się tam pojawił w tym właśnie momencie i miejscu.

W powieści „Wielki marsz” S. Kinga główny bohater został tak ogromnie doświadczony przez to, co go spotkało, że niezdolny do wyrwania się z traumy gotów był kontynuować morderczy marsz nawet po jego zakończeniu. Choć w powieści się to już nie pojawia, czytelnik rozumie, że chłopak potrzebował potem pomocy innych (i najpewniej otrzymał ją), aby się zatrzymać i na dobre opuścić swoją „przygodę”.

Innym przykładem pomocy z zewnątrz są wydarzenia z opowiadania „Zgroza w Red Hook” P. Lovecrafta. Główny bohater – policjant Malone – przeżywa dramatyczne chwile w podziemiach domów, które ostatecznie zawalają się, zabijając wielu przebywających w nich ludzi. Nieprzytomnego Malone’a odnajduje w rumowisku grupa ratownicza i wydobywa go na powierzchnię.

W innym przyprawiającym o ciarki dziele, filmie „1408” na podstawie opowiadania S. Kinga o tym samym tytule, główny bohater samodzielnie wyłamuje się spod mocy zła mieszkającego w pokoju, w którym bohater został zamknięty. Niestety w jego wypadku ucieczka przed złem równałaby się z jego śmiercią, gdyż bohater podpala cały pokój (lub tylko siebie – w opowiadaniu). Wskutek tych wydarzeń czar pomieszczenia słabnie i na ratunek mogą przybyć bohaterowi ludzie spoza przeklętego miejsca – strażacy i inni goście hotelowi.

Przejście przez ostatni próg

Jest to moment ostatecznego powrotu do dawnego życia i pogodzenia się z konsekwencjami swojej wyprawy. Bohater musi czasem wyjaśnić swoją nieobecność i cuda lub wiedzę przyniesione z innego świata. Musi otrząsnąć się ze wszystkiego co złe i dobre spotkało go podczas jego podróży. Aspekt przekraczania progu powrotnego jest w większym stopniu związany z akceptacją tego, co się wydarzyło i jak z tym żyć, niż z fizycznym wymiarem drogi powrotnej.

Harry Potter z powieści J.K. Rowling regularnie po roku spędzonym w magicznej szkole Hogwarcie powraca do swojego niemagicznego wujostwa i musi zaakceptować ten stan rzeczy. Jego przygoda w zamku dobiega końca, a na niego czeka szara, niemagiczna rzeczywistość. Musi wytłumaczyć wujostwu obecność sowy i czarodziejskich przedmiotów, musi pogodzić się z tym, że już nie wolno mu czarować i przyszedł czas rozstania z przyjaciółmi. Zamykają się za nim drzwi przeżytych niezwykłości.

W powieści „Drakula” B. Stokera jeden z bohaterów, którym przyszło podjąć walkę przeciwko wampirowi, ubolewa nad tym, że pozostawione po ich doświadczeniach notatki, listy i nagrania nie są dość wiarygodne, aby świat był w stanie uwierzyć w to, że wydarzyły się naprawdę. Zupełnie jakby ich brak wiarygodności ujmował ich przygodzie, która z perspektywy czasu wydaje się istotnie trudna do uwierzenia. Na te rozterki jego przyjaciel Van Helsing odpowiada: „A po co nam dowody? Przecież nikt nam wierzyć nie musi”. Jest to reprezentacja dwóch zupełnie odmiennych podejść do kwestii tego, jak pogodzić się ze światem po przeżytych doświadczeniach. Z drugiej strony to właśnie Johnatan obdarował swoje dziecko imionami wszystkich członków ich wspólnej wyprawy, pragnąc pozostawić jej ślad w swoim życiu.

Jako przykład nieudanego przekroczenia progu powrotnego Campbell podaje przypowieść o Kamar az-Zamanie i księżniczce Budur. Pod wpływem demonicznych mocy zostali połączeni ze sobą na jedną noc i zakochali się w sobie do szaleństwa, ale kiedy rankiem odkryli, że ich wybranki/wybranka nie ma u ich boku, popadli w szaleństwo. Nie udało im się przekroczyć progu powrotnego i pogodzić ze światem po ich przygodzie. Ich pragnienie trwania w tym, co im zaoferowano, było zbyt silne.

Mistrz dwóch światów

Jest to element, który pokazuje, że bohater nauczył się przekraczać granicę obu światów, adekwatnie zmieniać punkt widzenia w zależności od tego, po której stronie się znajduje, jak również potrafi przestrzegać zasad jednego ze świata, nie naruszając zasad drugiego.

W filmie „Matrix” to mistrzostwo głównego bohatera jest doskonale widoczne. Nauczył się poruszać w świecie spoza symulacji, w której żył razem z większością ludzi na planecie, jak również opanował nowe umiejętności w samej symulacji. Nauczył się bez trudu obcować w każdym z tych światów.

Mniej widoczną, aczkolwiek nadal istniejącą granicę dwóch światów, widzimy chociażby w powieści „Duma i uprzedzenie” J. Austen. Elżbieta, urodzona w mniej znaczącej i uboższej rodzinie poprzez małżeństwo z panem Durcy wkracza w świat najwyższych sfer. I mimo oburzenia, jakie ten akt w niektórych wzbudza, doskonale do tego nowego świata pasuje. Nie zapomina jednak o tym, kim była i nie odwraca się od swojej biedniejszej rodziny. Przyjęła nową rolę w nowym miejscu, ale nie spaliła za sobą mostów, a wręcz wykorzystała swoją pozycje i możliwości do pomocy pozostałym siostrom.

Gru z filmu „Jak ukraść księżyc” zmienił się w konsekwencji przygód na jakie natrafił, ale ostatecznie nadal pozostał niezwykłym umysłem kierującym niezwykłym laboratorium. Nie przeszkadzało mu to jednak w zaakceptowaniu swojej nowo odkrytej natury pragnącej miłości i akceptacji trzech zaadoptowanych przez niego dziewczynek. Pozostał niezwykłym inżynierem, ale stał się jednocześnie troskliwym ojcem, czego wcześniej nigdy by się po sobie nie spodziewał.

Wolność życia

Wolność życia to stan, w którym bohater pojmuje, że życie będzie się toczyć dalej niezależnie od tego, co przeżył. Odkrywa, że w ludziach (bądź innych istotach żywych, o których jest opowieść) znajduje się pewna nieśmiertelna cząstka, która jest w stanie przetrwać to, co bohater ma za sobą, ale też pewnie i wiele więcej. Czy będzie to istotnie dusza, czy wola walki o lepsze jutro, czy jakakolwiek wzniosła cecha, która miała być w powieści podkreślona i która zatryumfowała, bohater przekonuje się, że jest to coś niezniszczalnego i ponadludzkiego, co zawsze ostatecznie będzie zwyciężać. Można na to spojrzeć jak na sposób przekonania czytelnika, że wszystko będzie dobrze.

Może to być widok lasu odradzającego się po pożarze i świadomość, że życieprzetrwało, może to być nowe społeczeństwo wykwitające po trudnych czasach wojen i pól bitewnych zasłanych trupami.

W powieści „Małe kobietki” jest to przekonanie, że bycie dobrym, uczciwym i chcącym zmieniać się na lepsze jest tym, co sprawia, że świat staje się doskonalszym miejscem do życia.

W książce „Zabić drozda” jak również w filmie „Dwunastu gniewnych ludzi” będzie to przeczucie, że świat zmierza w nowym kierunku – lepszym i pozbawionym uprzedzeń do innych ras. Widzimy wyraźnie, że jest to droga długa i wyboista, ale zarówno bohaterowie jak i odbiorcy widzą światło w tunelu.

Podsumowanie

Monomit J. Campbella to sposób na opowiedzenie pełnej, satysfakcjonującej i pouczającej opowieści. Takiej, która byłaby zrozumiała dla wszystkich, uniwersalna i ponadczasowa. Bohater literacki dla Campbella jest sposobem wyrażenia ludzkich potrzeb, pragnień i woli przezwyciężenia swoich słabości. Opowieść o nim ma być nie tylko ciekawą historią, ale także opierać się o problemy ludzkiej natury – te uświadomione i te nieuświadomione – zmuszać do refleksji oraz poszukiwać odpowiedzi na pytania o świat i nas samych.

Czy muszą to być w takim razie dzieła wyniosłe i ponure? W żadnym wypadku. Wtedy nie byłyby uniwersalne. Powinny jednak być przemyślane do tego stopnia, żeby autor wiedział, co chce nimi wyrazić. Dzieci na całym świecie kochają Kopciuszka, Królewnę Śnieżkę, Zygzaka McQueena czy Totoro. Każda z tych opowieści ma jednak za zadanie nie tylko umilić młodym ludziom czas, lecz również nieść ze sobą jakieś przesłanie. Dobro popłaca, pomaganie innym jest ważne, warto wierzyć w siebie i pracować na to, w co się wierzy. Każda z tych opowieści będzie solidnym monomitem tak samo jak „Siedmiu samurajów”, „Rocky”, „Interstellar” czy „Diuna”.

O czym pragnę przypomnieć raz jeszcze na samym końcu, żadne dzieło, które ma zamiar opierać się o strukturę drogi bohatera, nie musi zawierać sobie wszystkich siedemnastu elementów wymienionych w swojej pracy przez Campbella. Kiedy spojrzymy na proponowany przez niego schemat zauważymy, że najważniejsze elementy to: wezwanie do wyprawy, pomocnik, próby, pomocnicy, ucieczka oraz eliksir. Wszystko to przedzielone progiem wyprawy. Wszystko inne jest wielkim workiem archetypów, z którego autor może wybierać to, co uważa za słuszne i potrzebne w jego opowieści. Jak pisze sam Campbell:

„Zwycięstwo to może być przedstawione jako związek seksualny bohatera z boginią-matką świata (święte małżeństwo), uznanie go przez ojca-stwórcę (pojednanie z ojcem), jego święcenie (apoteoza) albo też (…) kradzież dobra, po które przybył (porwanie narzeczonej, kradzież ognia)”.

„Albo” jest w tym zdaniu kluczowe. Próba analizy rozmaitych dzieł pod kątem doszukiwania się w nich wszystkich tych elementów, w dodatku (o zgrozo) koniecznie w kolejności chronologicznej tak, jak zostały wypunktowane przez Campbella, może zakończyć się albo niepowodzeniem, lub analizą groteskową i trącącą nienaturalnością.

Na sam koniec warto jeszcze zauważyć, że schemat drogi bohatera, który utrwalił się i jest najczęściej powtarzanym schematem nie do końca jest dziełem Campbella. Jego struktura zawiera siedemnaście punktów, gdy struktura na którą można natknąć się najczęściej, ma ich zaledwie dwanaście. Skąd ta różnica. Ano stąd, że dwunastopunktowa droga bohatera to struktura zupełnie innego twórcy – Christofera Voglera, o którym napiszę zapewne innym razem.