Czytelniczy rok 2024
· Recenzje
<p>Przegląd książek przeczytanych w roku 2024</p>
Rok 2024 był dla mnie chyba jednym z najowocniejszych książkowo. Jeśli mam osadzić siebie w jakimś punkcie załączonej grafiki to zdecydowanie będzie to faza siódma. Od jakiegoś czasu wracam do intensywnego czytania i nie ukrywam, że przekonanie się do audiobooków bardzo ten proces ułatwia. Bardzo wiele czasu spędzam poza domem w ruchu, a możliwość jednoczesnego załatwiania spraw codziennych i korzystania z literatury jest dla mnie nieoceniona przy napiętym planie dnia.
Co w takim razie udało mi się w tym roku pochłonąć? W sumie to 32 książki (pomijając antologie opowiadań)! Mi się ten wynik podoba!
A więc po kolei:
S-f:
„Dzika karta" i „Gra o sumie niezerowej" M. Cholewa – Bardzo się cieszę, że udało mi się ten cykl skończyć. Ba! Strasznie się cieszę, że w ogóle pojawił się w moim życiu. Była to naprawdę dobra literatura s-f na wysokim poziomie.
„Druciarz galaktyki" P. Dick – Krótka powieść, która chyba trochę mnie zmęczyła.
„Natychmiast to skasuj" K. Hildebrand – Świetny kawałek cyberpunka! Bardzo dobry debiut literacki. Dobrze zbudowany świat, ciekawe postaci, sprawnie zawiązana fabuła. I wszystko to osadzone w Warszawie przyszłości.
„Lagrange. Listy z Ziemi" I. Vizvary – I co ja mam o tym powiedzieć? Obserwuję zachwyty i rozpływanie się nad tą powieścią i zupełnie nie umiem ich podzielić. Zmęczyło mnie to, zniesmaczyło, rozczarowało.
„Bez przypadku" R. Kosik – Intrygi, akcja, technologia. Kolejny całkiem udany kawałek cyberpunku.
Groza:
„Szczelina", „Strach" i „Głód" J. Karika – Karika jest moim kolejnym miłym odkryciem tego roku. Krótkie treściwe i ciekawe powieści z dreszczykiem.
„Dom z Liści" M. Z. Danielewski – Rozumiem, że to nie jest książka dla każdego. Jest dziwna, niepokojąca, specyficzna. Niemniej jednak jest to książka dla mnie! Zahipnotyzowała mnie swoją nieprzeciętną formą.
„Szpital Filomeny" G. Masterton – Pierwsze spotkanie z twórczością Grahama. Nie wiem, czy to był dobry wybór, bo jej klimat zupełnie nie trafił w moje gusta.
Fantastyka polska:
„Ostatnie życzenie" i „Sezon burz" A. Sapkowski – Tak mi się wymarzyło przeczytać jeszcze raz sagę i… no i trafił mi się „Sezon burz", wcześniej przeze mnie nieczytany.
„Morza wszeteczne" M. Mortka – Dlaczego ten autor nie trafił wcześniej w moje ręce? Lekkie, humorystyczne, świetne na przerwę od rzeczy poważnych i ciężkich.
„Agla. Alef" i „Agla. Aurora" R. Rak – Cholernie podoba mi się świat stworzony przez Radka w tej serii. Naprawdę go uwielbiam. Czego nie lubię w tych książkach to… postaci.
„Dwie i pół duszy" J. Hankus – Folk noir. Bardzo ciekawa i udana powieść.
„Granty i smoki" i „Wszystkie drogi prowadzą" Ł. Kucharczyk – Kolejne humorystyczne fantasy na polskim rynku!
Fantastyka zagraniczna:
„Atlas chmur" D. Mitchell – Jedna z tych książek, które trzeba było w końcu zdjąć z kupki wstydu.
„Proces" F. Kafka – Nadrabiam klasykę!
„Wielki marsz" R. Bachman – Kolejny tytuł, który przecież „każdy zna"… poza mną.
„Droga" C. McCarthy – Ponownie w tym roku spotykam znanego pisarza po raz pierwszy. Cieszę się z tego spotkania, bo sposób pisania Cormaca bardzo mi się spodobał.
„W 80 dni dookoła świata" J. Verne – Uwielbiam Verne'a i wracanie do niego to w sumie sama frajda.
„Zanim wystygnie kawa" vol 1 i vol 2 T. Kawaguchi – Pomysł ciekawy, ale nudzi się bardzo szybko.
Pozostałe:
„Schronisko, które przestało istnieć" S. Gortych – Książka chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Wiadomo – góry.
„Samotnia" A. Kańtoch – Kolejny kryminał, choć w rzeczywistości sięgam po nie rzadko.
„Konklawe" R. Harris – Gwoli zasady, którą próbuję się kierować: najpierw książka, potem film.
„Kwiaty dla Algernona" D. Keyes – Absolutne cudo! Cieszę się, że tak stara książka nadal żyje i jest polecana. Poruszająca i dająca wiele do myślenia.
Reportaż:
„W ciemnej dolinie" R. Kolker – Ciekawe wejrzenie w świat chorób psychicznych, a przy okazji niezwykła historia bardzo dużej rodziny.
„Żeby umarło przede mną" J. Hołub – Przejmujące zeznania matek, którym przyszło wychowywać w Polsce niepełnosprawne dzieci.
I tym ponurym akcentem przyszło mi zakończyć tegoroczną listę. Tymczasem z moich krótkich obliczeń wynika, że obecnie mam rozpoczętych aż cztery różne książki i… nie wiem nawet, jak to się stało.